czwartek, 7 czerwca 2012

be my caprice, whim, the favorite. ♥

* KILKA DNI PÓŹNIEJ * * OCZAMI PYŚKI *
Wstałam i od razu zaczęłam się szykować, miałam dziś w planach trochę biegania po mieście, najpierw zdjęcie tego opatrunku czy co to jest z mojej łopatki i już będę mogła pokazywać lewą łopatkę z dumą. Zaczęłam grzebać w szafie w poszukiwaniu jakiś ubrań i zdecydowałam się na zestaw z trampkami, za czym naprawdę nie przepadałam, ale najbliższe 8 godzin zapowiadało się w biegu, więc moje kochane szpileczki poszły na bok. Bez nich czułam się taka niska i wgl jakaś taka inna. Ubrałam się w ten  zestaw. Zbiegłam na dół gdzie czekało na mnie śniadanie, zjadłam tylko trochę sałatki, a potem poprosiłam Johna, żeby podrzucił mnie do centrum, musiałam zakupić jakieś ozdoby na sale itp, a poza tym nie wiedziałam co z jedzeniem, mieli szykować na miejscu, ale potrzeba by mi była kucharka itp, więc postanowiłam zamówić kogoś do pracy. Gdy byłam na miejscu najpierw pobiegłam do studia tatuazu, nie było ludzi, więc od razu zdjeli mi ten cały opatrunek, a widok napisu na moim ciele mnie zachycił - podziękowałam.
Wyszłam ze studia i udałam się do galerii po małe dodatki. Kupiłam sobie przy okazji strój kąpielowy, cały niebieski, dwuczęściowy. Kocham kolor niebieski, więc dlatego strój w tym kolorze, nie wyobrażam sobie w innym. W Galerii kupiłam najróżniejsze rzeczy m.in. balony. Od dziecka jaraly mnie imprezy na których są balony itp. Potem ruszyłam w poszukiwaniu jakiś kucharek, zadzwoniłam do taty, który napewno znał jakieś dobre i nie pomyliłam się, od razu dostałam adres i ruszyłam w tym kierunku. Gdy doszłam moim oczom ukazała się niewielka piętrówka w kolorze fuksji. Nie było dzwonka przy bramce, więc weszłam na podwórko i przy drzwiach ujrzałam dzwonek, zadzwoniłam. Otworzyła mi jakaś dziewczyna, nwm ile miała lat z 8. Poprosiłam, żeby zawołała mamę i chwilę potem ukazała się moim oczom wysoka kobieta o blond włosach, gdzieś młodo po trzydziestce.
-Dzień Dobry.- przywitała się.
-Dzień Dobry.- odparłam.- Czy jest pani może kucharką, czy źle trafiłam?- spytałam.
-Tak, jestem, dobrze trafiłaś.- zaśmiała się.- A w jakiej sprawie przychodzisz?
-Bo za 3 tygodnie mam osiemnastkę i już wszystko planuje i potrzebuje kucharki.
Zaczęła wypytywać mnie o wszystko, ile bedzie gości, co bym chciała, żeby było do jedzenia itp. Odpowiedziałam na wszystko i powiedziała, że już zacznie szykować, więc zostawiłam jej pieniądze na jedzenie. Spytałam czy pomoc sobie znajdzie, czy ja mam poszukać, ale ona powiedziała, ze weźmie znajome, a koszty miałyśmy ustalić po imprezie.
Następnie udałam się przyszykować zaproszenia. Wpadłam na pomysł, żeby przyszykować takie duże w kolorze fioletu i naszkicowane moje zdjęcie i wsadzić to do torebek takich, które teraz są na topie, ruszyłam w stronę najlepszej drukarnii w Londynie, gdzie powiedziałam jaki mam pomysł, a oni wszyscy powiedzieli, że zrobią jak najszybciej się da. Zależało mi na czasie i do tygodnia miały być zrobione, następnie udałam się do Jackie, gdzie drzwi otworzył mi Alex.
-Jest Jackie?- spytałam.
-Tak, ze swoim kochasiem.- odparł młody.
Ze swoim kochasiem? Zapewne z Harrym, ale co mi tam i tak weszłam i zapukałam do drzwi jej pokoju, po chwili usłyszałam głośne 'proszę' ale to nie był głos Jackie tylko Harrego. Gdy weszłam do pokoju ujrzałam Harrego leżące na łóżku Jackie.
-Cześć.- przywitałam sie.- Gdzie Jackie?
-Szykuje się w łazience, bo idziemy do kina.- odparł.
-Aha, no to ja się zmywam, chciałam jej coś powiedzieć, mógłbyś jej przekazać, zeby wpadła do mnie dziś?- spytałam.
-Tak, pewnie.
-No to cześć.
-Cześć.
Wyszłam z pokoju i tym razem udałam się prosto do domu, po drodze spotkałam Zayna, chciałam go minąć tak jak prędzej bez emocji na twarzy, ale nie wiedziałam czy mi się uda, wzięłam więc fona w dłoń i udałam, że piszę SMS'a.
* OCZAMI ZAYNA *
Szedłem i zobaczyłem Pyśkę, która nerwowo dotykała ekranu swojej komórki, widać było, ze symuluje, żeby mnie niby nie zobaczyć, musiałem do niej zagadać, popełniłem tylko błędów, ale teraz wiem, że kocham tylko ją, uświadomiłem to sobie, gdy już miała mnie minąć, złapałem ją za nadgarstek.
-Cześć.- wydukałem.
Spojrzała na mnie tymi swoimi dużymi oczami, ale nic nie odpowiedziała, więc przerwałem tą ciszę.
-Uświadomiłem sobie, że kocham Ciebie.- powiedziałem.
-Szkoda, że dopiero jak ta cizia z tobą zerwała.- odparła mi ripostą.
-Może tak musiało być? Musiałem z nią być, żeby uświadomić sobie, że kocham tylko Ciebie i tak naprawdę zawsze kochałem. Pozwól sobie być szczęśliwą i mi.- powiedziałem.
-Nie, Zayn. Ja już sobie przekreśliłam Ciebie. Więc rozejdźmy się, nasza przyszłość jest przekreślona.- odparła bez emocji.- Gdyby ona z Tobą nie zerwała nie powiedziałbyś mi tego, więc sorry, ale nie, cześć.-powiedziała i odeszła.
Stałem jak zamurowany, przez swoją głupotę straciłem dziewczyne marzeń, ale będę walczył do końca. W mojej głowie już zrodził się pewnien pomysł.
* POWTÓRNIE OCZAMI PYŚKI *
No i zignorowałam Zayna. Nie wiem czemu to zrobiłam, przecież go kocham. Plułam sobie w twarz, ale nie mogłam mu tak od chwili wybaczyć, nie potrafiłam, mam zjebany charakter i to bardzo. Doszłam do domu i zamknęłam się w pokoju. Rzuciłam torebkę na krzesło, a sama próbując się nie rozpłakać włączyłam lapka i zalogowałam się na twittera, gdzie Zayn dodał tweeta o treści :

   bądź mym kaprysem, zachcianką, tą ulubioną. ♥

Uśmiechnęłam się na widok tego, jednak wiem, że związek mój i Zayna nie ma szans, więc kompletnie olałam ten post, sama tweetnęłam parę słów do fanów, których troszkę już miałam:

Cześć kochani. ;* Wielkimi krokami zbliżają się moje urodziny i to w dodatku osiemnaste, więc serdecznie chciałabym żeby choć pare was na nich było, zatem biore się za prowadzenie bloga i tam napisze więcej, jesteście zainteresowani? <3


Zabrałam się za zakładnie bloga, a gdy już to zrobiłam szybko dodałam pierwszą notkę o sobie i o tym jak można wygrać zaprosznie na urodziny, wystarczy napisać do mnie dlaczego to właśnie ten ktoś chciałby być na moich urodzinach i można z osobą towarzysząca, tylko czeba mi napisać i adres podać, żebym wiedziała jak wysłać, ile i gdzie. Na końcu się podpisałam i dodałam 3 swoje zdjęcia, jedno jak jestem sama, jedno z rodzicami, a jedno z bratem i gotowe. Potem skopiowałam link i udostępniłam go na facebooku i na  twiteerze. Chwilę później miałam już 10 komentarzy, ale musiałam wyłączyć lapka i zejść na dół, bo mama mnie wołała. Kiedy weszłam do salonu, gdzie siedziała mama z tatą i z Chrisem usiadłam na kanapie obok mamy, bo fotele zajeli mężczyźni mieszkający w tym domu.
-Słuchaj córciu, chcemy z Tobą porozmawiać.- zaczął tata.
-Mam się bać?- zażartowałam.
-Nie ma czego.- powiedziała roześmiana mama.- Pamiętasz jak Chris miał osiemnastkę?- na te słowa skinęłam potwierdzająco głową- Mógł sobie wybrać prezent i wybrał mieszkanie nad morzem Bałtyckim w Polsce i kupiliśmy mu, a ty co byś chciała?
-Mamo, zartujesz? Mieszkanie, to jest willa, a nie mieszkanie. - wybałuszyłam oczy.
-No może nas trochę poniosło, ale w końcu osiemnaście lat kończy się tylko raz w życiu.- powiedział tata.
-No, ale wszystkie inne lata też. - wtrącił sie Chris.
-Ale 18 to pełnoletniość idioto. - odparłam mu.
Chris chciał mi już odpowiedzieć, ale mama zatknęła mu usta dłonią i zwróciła się do mnie:
-Więc co chcesz?
-Co mi dacie to będzie wspaniałe, chce niespodziankę.- odparłam.
Mama i tata popatrzyli na siebie wzrokiem i zgodnie powiedzieli:
-No chyba już mamy pomysł. Możesz iść do siebie jeśli chcesz, no chyba, ze posiedzisz z nami.
-Posiedzę.- powiedziałam z uśmiechem.
-Za to ja idę.- powiedział zdenerwowany Chris a ja zobaczyłam, że coś jest nie tak.
-Pójdę z Tobą.- zaproponowałam i posłałam mamie porozumiewawcze spojrzenie.
-No to chodź jeśli chcesz.- powiedział Chris i ruszył po schodach na górę, a ja za Nim.
Weszliśmy do jego pokoju, gdzie on od razu rzucił sie na łóżko, zamknęłam za sobą drzwi i usiadłam na rogu łóżka obok brata, na początku niepewnie na niego spoglądałam, ale potem spytałam:
-Co jest bracie? Nie lubie jak chodzisz smutny albo zdenerwowany, a teraz to i to ci dolega.
-Nic mi nie jest.- skłamał.
-Przecież widzę.
Chris usiadł na łóżku, zdjął z ręki branzoletkę z muliny z napisem 'Magda' i spytał czy widzę to, więc kiwnęłam potwierdzająco głową.
-Zerwała ze mną, bo poznała jakiegoś lalusia, który jest aktorem i powiedziała, że może się przy nim wybić, po przy mnie to niemożliwe.
-A to zdzira.- zaklnęłam na nią.- zależy jej tylko na sławie, nie przejmuj się, masz mnie, a dziewczyny szaleją na twoim punkcie, na przykład moje koleżanki, zawsze mówią, ze jesteś przystojny, ale ja to wiem, ty jesteś ciacho.- próbowałam go pocieszyć i udało mi się, brat się uśmiechał.
-Dziękuję siostro, chodź do mnie, niech Cię przytulę.- powiedział z uśmiechem.
Przysunęłam się do niego a on mnie objął i ja go też. A potem przyszła Jackie, która przerwała nam tą chwilę, która następowała raz na 10 lat. Przeprosiłam brata i wyszłam z Jackie na dwór, usiadłyśmy w altance w ogrodzie.
-Co tam chciałaś mi powiedzieć?- powiedziała dziewczyna prosto z mostu.
-Chciałabym Ci powiedzieć, że wszystko co związane z urodzinami mam za sobą, ale gwiazdy nie mam i chciałam się Ciebie doradzić.
-Cieszę się, ze pytasz mnie nawet o takie drobnostki.- zaśmiała się Jackie.- Myślę, że Cher napewno dla Ciebie zaśpiewa, Selena na stówę też i Biebera też na to pewnie namówi, ja mogę pogadać z Harrym.
-Harry lepiej nie, bo Zayn musiałby być a ja nie chce jego obecności.- oznajmiłam poważna.
-Ano tak, przepraszam, moja gafa.- Jackie nie wiedziała co powiedzieć.
Wtedy ja powiedziałam jej, że spotkałam dziś Malika, który wyznał mi miłość, ale nie dałam przekupić się na pare jego miłych słówek, powiedziałam też, że pewnie ta cizia z nim zerwała, Jackie zostawiła temat tej rozmowy bez komentarza, a potem oznajmiła, ze musi iść i poszła, a Pyśka posiedziała jeszcze trochę w altance, zaczytując się książką, która akurat tam leżała.
* OCZAMI JACKIE *
Kiedy Pyśka mówiła mi o Zaynie od razu wpadł mi do głowy pewien pomysł i udałam sie do domu chłopaków, żeby uzgodnić z nimi wszystko, musiałam wplątać w to też resztę chlopaków, taki był mój plan. Poszłam i zapukałam, a drzwi otworzył mi Harry, mój Harry !
-Cześć kochanie. - przywitał mnie pocałunkiem.
-Cześć, mogę wejść? Mam pewien pomysł i poczebna mi pomoc zespołu One Direction. - powiedziałam i weszłam nie czekając na odpowiedź Hazzy.
-Ale o co chodzi?- próbował sie dowiedzieć Harry, podczas gdy ja zwoływałam chłopaków do salonu.
Gdy byli już wszyscy zaczęłam mówić :
-Jak wiecie, niedługo urodziny Pyśki.- Zayn spojrzał na mnie, a ja kontynuowałam.- I ja wpadłam na pomysł, żeby zrobić jej niespodziankę...
* W TYM SAMYM CZASIE OCZAMI PYŚKI *
Weszłam do domu, gdzie mama szykowała coś do jedzenia, podeszłam do niej.
-Mamo, pamiętasz Cher, tą moją kuzynkę z Hiszpanii? Masz do niej jakiś kontakt? Bo ja zgubiłam numer. - spytałam.
-Pewnie, że mam, w mojej książce z numerami jest zapisany, a chcesz ją zaprosić?- próbowała się dowiedzieć mama.
-Tak. - rzuciłam i szybko pobiegłam do gabinetu mamy, gdzie na biurku leżał ten zeszyt, szybko znalazłam numer Cher, imienniczki mojej przyjaciółki. Wykręciłam i chwilę z nią rozmawiałam co tam u niej itp. Potem spytałam czy dałaby radę wbić do Londynu na moją osiemnastkę, a ona odparła, że z miłą chęcią, bardzo się ucieszyłam. Miała przyjechać do mnie za 1,5 tyg. Strasznie się ucieszyłam i rozłączyłam, a następnie zapisałam sobie jej numer, a następnie przypomniałam sobie, że miałam zaprosić Sarę, Kuśkę i Naćkę- moje przyjaciółki z Włoch, które poznałam jak byłam tam na wczasach, zadzwoniłam do jednej z nich - Kuśki i przedstawilam się i spytałam czy dałaby radę dolecieć jakoś do Londynu na moje urodziny, odparła, ze tak, a się okazało, ze akurat przy niej były Sara z Naćką i od razu się spytała ich, czy one były dały radę i dałyby. Ucieszyłam się, bo zapowiadała się impreza w zacnym, szlacheckim gronie.
Weszłam jeszcze na bloga gdzie miałam już pełno komentarzy, dodałam nową notkę oznajmiając, że termin jest do jutra, żebym nie miała za dużo komentarzy do czytania, bo jestem zabiegana, ale pomogą mi przyjaciółki, dodałam pare zdjęć które zrobiłam sobie w altance i podpisałam 'podczas lektury ;d' . Następnie szybko pobiegłam na dół w poszukiwaniu Chrisa i znalazłam go, jak wychodził.
-Gdzie idziesz?- spytałam.
-Na imprezę, muszę odreagować, chodź ze mną.- zaproponował.
-Z chęcią, ale masz może numer do Alice? Chciałabym ją zaprosić na moje urodziny?- spytałam.
-Mam, jutro ci podam, a teraz chodź.- powiedział.
-Bym musiała sie przebrać.- powiedziałam.
-No to szybko, będę tu czekał, bo zaraz Kuba przyjedzie po mnie.
-A z Kubą to ja nie idę, nie obraź się.- powiedziałam.
-No to on nie musi iść z nami.- powiedział nieco zatroskany brat.
-Nie, naprawdę. Przygotuje plan jakie gwiazdy bym chciała na urodzinach.- odparłam.
Brat jeszcze z 20 razy spytał, czy jestem pewna, a potem poszłam na górę i zaczęłam rozmyślać nad gwiazdą, zapisałam sobie na kartce gwiazdy, które chciałabym mieć na urodzinach i doszłam do wniosku, ze nawet nie wiem kiedy, ale uzależniłam się od piosenek Bruno Marsa, poprawiały mi humor, po raz kolejny zbiegłam na dół i powiedziałam rodzicom jaki pomysł wpadł mi do głowy, a oni od razu się zgodzili, ucieszyłam się i tata miał zadzwonić i wszystko uzgodnić. Ucieszyłam się i pobiegłam na górę, tylko chwilę mnie nie było, a na ekranie komórki pokazała się wiadomość, zobaczyłam ją, brzmiała ona tak: ....

~Pyśka cham kończy chamsko. :D
No to dla Martyny tym razem. :3

3 komentarze: